sobota, 5 marca 2022

Cud nad Dnieprem

    Kiedy 24 lutego z Ukrainy zaczęły napływać szokujące wieści o początku rosyjskiej inwazji, świat zamarł z przerażenia. Chyba do końca wierzono, że rozmieszczenie ogromnych sił wojska wzdłuż granic naszego wschodniego sąsiada to tylko prężenie muskułó– rodzaj brutalnej gry obliczonej na osiągnięcie politycznych celów. Tymczasem w nocy ze środy na czwartek wydano rozkaz do przypuszczenia ataku. „A więc wojna!” – jak bardzo pasuje do tej sytuacji ów treściwy, mrożący krew w żyłach komunikat Polskiego Radia z 1 września 1939 roku [P.D. i M.K. 2021]. Nawiasem mówiąc, analogii do okresu sprzed wybuchu II wojny światowej jest całkiem sporo. Wtedy także wysuwano roszczenia terytorialne. Do III Rzeszy włączono najpierw Austrię, a potem Kraj Sudetów (niem. Sudetenland– część ziem ówczesnej Czechosłowacji. Kiedy jednak absurdalne żądania skierowano także w stronę Polski, natrafiono na zdecydowany opór. Dzisiejszy najeźdźca mógłby usłyszeć od dzielnych obrońców znad Dniepru sparafrazowane słowa ministra spraw zagranicznych II RP Józefa Becka: „My w Ukrainie nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę” [PWN 2022]. Władimir Putin potraktował państwo naszych sąsiadów jak pyszne salami, które bezkarnie można sobie odkrawać po plasterku. A że apetyt często rośnie w miarę jedzenia, popchnął świat na skraj globalnego konfliktu. Trzeba teraz zrobić wszystko, by zmusić kremlowskiego włodarza do zmiany diety. Absolutnie nie wolno uznać aneksji Krymu ani powstania dwóch samozwańczych pseudorepublik w Donbasie w 2014 roku (Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej), które de facto przeszły pod protektorat Federacji Rosyjskiej.

       Mapa Ukrainy z zaznaczonymi terenami kontrolowanymi przez Rosję od 2014 roku; źródło: www.rmf24.pl [dostęp: 3 III 2022]

    Mówiąc o podobieństwach do wydarzeń sprzed ponad ośmiu dekad, trudno nie zwrócić uwagi na układ sił i zawierane sojusze. Wtedy u boku Adolfa Hitlera stał włoski dyktator Benito Mussolini – dziś Putin też ma swojego wiernego wasala w postaci Aleksandra Łukaszenki. Na szczęście na tym paralelizm się kończy. Wspólny wróg skonsolidował blok krajów zachodnich, które zdecydowały się narzucić Rosji bardzo dotkliwe sankcje, nawet kosztem własnych interesów. Tym samym zawieszono uruchomienie tak wcześniej bronionego przez niektóre środowiska gazociągu Nord Stream 2. I bardzo dobrze, bo mieszkańcom Europy Środkowo-Wschodniej, zwłaszcza Polakom, taki układ za ich plecami bardzo źle się kojarzy (by raz jeszcze posłużyć się nawiązaniem do dawnych czasów). Skąd w ogóle pomysł, że za jego budową kryły się czysto ekonomiczne pobudki? O, święta naiwności! Trzeba naprawdę wykazać się albo złą wolą, albo całkowitą ignorancją, by nie dostrzec w tym projekcie skutecznego narzędzia politycznego nacisku, tym bardziej że stojący za nim człowiek dał się już wcześniej poznać z jak najgorszej strony. Teraz jednak zasłona opadła. O ile wcześniej niektórzy zachodni przywódcy jeszcze łudzili się, że z tym byłym funkcjonariuszem KGB (późniejszym szefem FSB) można negocjować jak z racjonalnym politykiem, o tyle obecnie stało się jasne dla wszystkich, że mają do czynienia z cynicznym manipulatorem i bezwzględnym tyranem, dla którego ludzkie życie nie przedstawia żadnej wartości, nawet gdy idzie o jego własnych żołnierzy. Nawiasem mówiąc, takie podejście najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych musi się bardzo negatywnie odbijać na i tak już znacznie nadwątlonym morale rosyjskiego wojska. Należy jednak pamiętać, że to wciąż według różnych kryteriów druga armia świata. Zestawienie potencjału militarnego obu stron konfliktu przywodzi na myśl walkę Dawida z Goliatem. Miejmy wszelako w pamięci wynik tamtego pojedynku.

      Porównanie armii ukraińskiej i rosyjskiej; źródło: www.businessinsider.com.pl [dostęp: 4 III 2022]

    Pomimo tej ogromnej dysproporcji w liczebności i uzbrojeniu Ukraińcy podjęli heroiczną walkę w obronie swoich domów i rodzin. Ogromną rolę w motywowaniu rodaków odgrywa ich prezydent Wołodymyr Zełenski, który stał się symbolem oporu wobec nieprzyjaciela. Ten skromny i bohaterski człowiek nie opuścił oblężonego Kijowa i koordynuje działania swojego wojska na miejscu, ryzykując własnym życiem. Jego treściwa odpowiedź udzielona Amerykanom proponującym mu ewakuację w bezpieczne miejsce przejdzie do historii: „Potrzebuję amunicji, a nie podwózki” [Rathbone i Foy 2022]. W zupełnym kontraście do tej postawy, po drugiej stronie barykady, wyłania się z mroku ponura postać niedoszłego cara z manią wielkości – typ autokraty, który prowadzi negocjacje zza kilkumetrowego stołu, a wywoławszy wojnę, straszy atomowym przyciskiem z bezpiecznego bunkra. W ustach kogoś takiego bardzo wiarygodnie zabrzmiałyby słowa lorda Farquaada z filmu ShrekZapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów”. Gorzki to żart. Niestety jeszcze zbyt wielu Rosjan wierzy sączonej im do głów propagandzie. To podobno nie jest inwazja, ale operacja specjalna: Ukrainę trzeba rzekomo zdemilitaryzować i zdenazyfikować. Zwłaszcza zarzut o nazizm pod adresem prezydenta Zełenskiego brzmi absurdalnie, zważywszy, że ma on żydowskie korzenie, a jego krewni ginęli w Holokauście. Ale przyjmijmy na chwilę to irracjonalne założenie, że to wszystko dla pokoju i dobra bratniego narodu. W tym kontekście, patrząc na bombardowane miasta i tłumy uchodźców, wyrażenie niedźwiedzia przysługa nabiera zupełnie nowego znaczenia.
    Władimir Putin miał kiedyś stwierdzić z arogancją, strasząc ówczesnego prezydenta Ukrainy Petro Poroszenkę: „Gdybym chciał, rosyjskie wojska w ciągu dwóch dni mogłyby być nie tylko w Kijowie, ale też w Rydze, Wilnie, Tallinnie, Warszawie albo Bukareszcie” [Stasik 2014]. W świetle ostatnich wydarzeń widać, jak bardzo się przeliczył. Rosjanie po dziesięciu dniach inwazji nie byli w stanie zająć stolicy Ukrainy, a do tego ponieśli ogromne straty. Na przekór wszelkim wcześniejszym prognozom analityków dzieją się tam wprost nieprawdopodobne rzeczy. Najeźdźcom ewidentnie nie idzie: a to koła ich pojazdów grzęzną w błocie, a to znowu przez błąd w rozpoznaniu zestrzelili swój własny samolot, a nawet zaczęli między sobą walczyć (dwie kolumny pancerne poniosły duże straty, gdy omyłkowo ostrzelały się wzajemnie). Zupełnie jakby wszystko sprzysięgło się przeciwko nim. W ich szeregi wkradł się chaos i zwątpienie (coraz częstsze są przypadki odmowy wykonania rozkazu, porzucania sprzętu i poddawania się). Całkiem zawodzi też logistyka – przeterminowane racje żywności (nawet o 7 lat!) i brak paliwa do czołgów stały się już przedmiotem żartów. Do tego ludność cywilna uparła się, by gnębić wroga na wszelkie możliwe sposoby. Dla przykładu grupka rosyjskich żołnierzy, chcących się dostać na dach biurowca windą (co wiele mówi o ich wyszkoleniu i profesjonalizmie), utknęła w kabinie, gdy pracownicy administracji odcięli prąd. Jeszcze większą brawurą popisali się ukraińscy Romowie, którzy ukradli Rosjanom… czołg. Tak na oczach całego świata upada mit wielkiej armii (a jednocześnie znacząco wzrastają szanse obrońców na skuteczne przeciwdziałanie agresji i pokrzyżowanie planów najeźdźcy).

     Straty wojenne armii rosyjskiej w wojnie z Ukrainą od 24 II do 4 III 2022 r.; źródło: www.wiadomosci.wp.pl [dostęp: 4 III 2022]

    Oczywiście lekceważąca postawa byłaby najgorszą z możliwych. Władimir Władimirowicz jest zdesperowany, bo wie, że przekroczył granicę, zza której nie ma powrotu. Jednak teraz, gdy wszelkie środki zawiodły, nie wolno się ugiąć i iść na ustępstwa. Był czas na dyplomację – teraz potrzebna jest stanowczość. Wobec tego, kto nie rozumie siły argumentu, trzeba użyć argumentu siły. Oprócz działań militarnych ze strony Ukraińców, do których przyłącza się coraz więcej obcokrajowców w ramach tworzenia tzw. legionu cudzoziemskiego, potrzebne są też nieustanne naciski polityczne i sankcje gospodarcze. Walka przeniosła się już nawet na środowiska sportowe i artystyczne. Przywódca Rosji najwyraźniej nie spodziewał się tak ostrej reakcji ze strony państw Zachodu. Paradoksalnie to on właśnie przyczynił się do wyklarowania i scalenia tej koalicji. Także podzielony wcześniej naród ukraiński zjednoczył się wokół wspólnej sprawy. Wydaje się też, że skróciła się jego droga do Unii Europejskiej i NATO. Tak więc największy koszmar Putina ziszcza się właśnie na jego oczach. Do tego niewesoło dzieje się w jego własnym kraju: banki tracą płynność finansową, rubel drastycznie poszybował w dół, a moskiewska giełda w zasadzie w tym momencie nie istnieje [Machalica 2022]. Wszystko wskazuje, że to już krawędź przepaści. Osiągnął więc skutek całkiem odwrotny od zamierzonego: jego mocarstwowe ambicje zmieniają Rosję w światowego pariasa. Powoli zaczyna wytwarzać się atmosfera niezadowolenia. Może to sprzyjać tajnym spotkaniom wpływowych generałów czy oligarchów chcących uniknąć katastrofy i wyrażających szeptem swą dezaprobatę dla poczynań ich pryncypała. Dotąd odczuwano przed nim paniczny strach i otaczano go niemal boską czcią. Teraz jednak sytuacja wymyka się spod kontroli. Jest już o krok od spisku i przewrotu pałacowego. Sam zainteresowany chyba zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu, że gromadzą się nad nim czarne chmury. To w zasadzie mało optymistyczna alternatywa pomiędzy gniewem własnego ludu a wszczęciem postępowania przed Międzynarodowymi Trybunałami w Hadze (Sprawiedliwości oraz Karnym). A może jedno i drugie. Powinien był jednak wiedzieć, zanim zaczął tę globalną awanturę, że w dziejach państw i narodów sprawdza się  bez żadnych wyjątków  pewna odwieczna zasada: pycha chodzi przed upadkiem. Zawsze.
    Wracając na chwilę do skojarzeń historycznych, nasuwa się jeszcze jedno: wojna polsko-bolszewicka z lat 1919–1921. Po pierwsze, nawała przyszła z tego samego kierunku. Po drugie, tak jak wtedy, najeźdźca próbuje wprowadzić zupełnie nowy porządek i zmienić układ sił nie tylko w Europie, ale i na świecie [Wolszczak 2016]. Praktycznie rzecz biorąc, sądzenie, że na Ukrainie się skończy, byłoby naiwnością. Obrona jej suwerenności leży więc w interesie nas wszystkich. Nawet jeśli zachodni przywódcy odmawiają bezpośredniej pomocy wojskowej, starając się wygasić ten konflikt i robiąc wszystko, by nie rozprzestrzenił się on na inne kraje, nie wolno zaprzestać wsparcia dla naszego wschodniego sąsiada. Potrzebne są stałe dostawy żywności, środków medycznych i wszelkich koniecznych do przetrwania artykułów. Niezbędna jest też amunicja. W zaistniałej sytuacji dozbrojenie ukraińskiej armii jest bardziej humanitarne niż przyjęcie biernej postawy w imię źle rozumianego pacyfizmu. Bo przecież zaprzestanie walki z jednej strony wcale nie będzie skutkowało tym, że agresor zaniecha dalszych działań i porzuci niecne plany. Przeciwnie, utwierdzony w swoich przekonaniach przygotuje się, by zrobić wkrótce kolejny krok. Na taki scenariusz nie możemy sobie pozwolić. Społeczność międzynarodowa musi dać odczuć narodowi ukraińskiemu, że w tych zmaganiach nie jest osamotniony.
    Upłynął już nieco ponad wiek od czasu, gdy odradzające się państwo polskie musiało bronić nie tylko siebie, ale i wartości, na których opiera się europejska cywilizacja. Dziś to zadanie postawiono przed Ukrainą. Podczas gdy nasi przodkowie byli świadkami Cudu nad Wisłą, obecne pokolenie z nadzieją wyczekuje Cudu nad Dnieprem.

Uwaga:
Podaję link do strony koordynującej pomoc dla dotkniętych wojną Ukraińców – łączącej potencjalnego darczyńcę z osobami szukającymi wsparcia lub zweryfikowanymi organizacjami charytatywnymi (prowadzącymi zbiórki na cele sprecyzowane w zamieszczonych tam opisach): #PomagamUkrainie.

Bibliografia

70 komentarzy:

  1. Mnie nie zaskoczyła informacja o wojnie na Ukrainie- tam już od ośmiu lat trwa wojna, tak na dobrą sprawę. Krym, Majdan...
    Putin nigdy nie krył się z tym że marzy mu się Ukraina.
    Marzec nie był łaskawy dla rosyjskich dyktatorów- większość z nich, zginęła właśnie w tym miesiącu; to taka ciekawostka, przy okazji :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, sam cel wydawał się dość jasno określony, ale wielu komentatorów do końca wierzyło, że Władimir Putin nie zdecyduje się na pełnowymiarową inwazję (choć jego dotychczasowe działania powinny dać do myślenia zachodnim przywódcom już dużo wcześniej). Być może podjął taką decyzję, wiedząc, że ma niewiele czasu ⌛️.
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Witaj Marcinie. Wielki szacun za tak fachowy artykul wszak o historii nie jest latwo pisac. Pieknie i ciekawie jak zawsze. Naprawde wspaniale naszkicowales. Ciesze sie ze dalej piszesz. Dla mnie ta wojna na Ukrainie, ktora wybuchla tak nagle w Tlusty Czwartek jawi sie jako prawdziwy koszmar. Modle sie by ten idiota Putin nie polakomil sie na nas :( okropnie wspolczuje tym ludziom. W sobote ide na dworzec cos im zaniesc bo mi serce peka jak sobie pomysle co oni czuja z dala od domu bez wlasnego kata albo o tych dzieciach pod gruzami zbombardowanego szpitala :( W glowie mi sie nie miesci to okrucienstwo. Ale Rosjanie zawsze z tego slyneli, nawet swoich wybijali. Pozdrawiam Cie Marcinie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu. Ja Ciebie też serdecznie pozdrawiam.
      Niestety tym razem przyszło mi pisać o wydarzeniach tragicznych, które zapewne kiedyś zostaną uznane za jeden z punktów zwrotnych w dziejach naszego regionu (a pośrednio i świata). Wierzę jednak, że z dramatycznych sytuacji często rodzi się coś dobrego – w tym przypadku zupełnie nowy rozdział wspólnej historii Polaków i Ukraińców 🙂.

      Usuń
  3. Porządnie napisany tekst ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały artykuł. Zawsze piszesz tak, że człowiek czyta twoje słowa z zaciekawieniem i zapartym tchem. Dla mnie wojna to coś strasznego. Nigdy jako tak jej nie doświadczyłam. Lekcje historii, wizyty w obozach, filmy dokumentalne... zawsze myślałam "jak mogło do tego dojść?" to dla mnie niezrozumiałe.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno mnie cieszyć duże zainteresowanie tym artykułem. Szkoda jednak, że okoliczności są tak przygnębiające 🙁. Może chociaż taki tekst na coś się przyda: pomoże zrozumieć sytuację albo zainspiruje do jakiegoś pozytywnego działania (np. pomocy uchodźcom).
      Serdeczności, Klaudio!

      Usuń
  5. O kurczę nie spodziewałam się tak merytorycznego bloga! Jestem pozytywnie zaskoczona i będę tutaj wracała częściej! Chyba najbardziej z całości zaskoczyła mnie liczebność wojsk rosyjskich. Przecież zawsze kreowali się na taką potęgę, są dużo więksi od Ukrainy, a ich liczebność nie jest tak duża jak można by się było spodziewać. No i okazuje się, że ich sprzęt też nie jest super zaawansowany. Generalnie jestem zachwycona postem, zawsze fajnie zweryfikować swoją wiedzę i dodatkowo nauczyć się nowych rzeczy!
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o liczebność armii, Rosja i tak znajduje się w światowej czołówce. Na szczęście nie tylko to decyduje o zwycięstwie w wojnie. Najeźdźca może zostać pokonany 💪.
      Miło mi, że blog się podoba. Odwzajemniając pozdrowienia, zapraszam do kolejnych odwiedzin.

      Usuń
  6. Bardzo jestem ciekawa, jaki obrót przybierze ta wojna. Czy uda się Ukrainie odnieść zwycięstwo, czy może jednak Putin w swym szaleństwie posunie się jeszcze dalej, niszcząc nie tylko Ukrainę, ale także inne państwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ukrainie uda się wygrać, bo jeżeli tak jak piszesz Putin by wygrał to myślę, iż nie zaprzestałby na tym jednym zwycięstwie.

      Usuń
    2. Władimir Władimirowicz chyba nie do końca zdawał sobie sprawę, w co się pakuje. Uwikłał swój kraj w bardzo wyniszczającą wojnę. Nawet gdyby w najbliższym czasie Rosja ją wygrała (na co się nie zanosi), byłoby to pyrrusowe zwycięstwo. A każdy kolejny dzień obrony znacząco zwiększa szanse Ukraińców na pomyślne dla nich zakończenie tego konfliktu 👊.

      Usuń
  7. Profesjonalna analiza, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, oby trafna (zwłaszcza we fragmentach zawierających dobre prognozy dla Ukrainy).

      Usuń
  8. Bądźmy dobrej myśli. Zajmijmy się uchodźcami - tyle możemy zrobić dla Ukrainy.
    Profesjonalnie napisany post.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pomoc jest niezmiernie ważna: jedni zapewniają przybyszom dach nad głową, inni starają się o żywność, ubrania i te najpotrzebniejsze rzeczy, a kolejni wspierają finansowo czy pomagają w załatwianiu urzędowych spraw. Jako naród zdaliśmy ten egzamin z solidarności celująco. Na Zachodzie dziwią się, jak to możliwe, że przy tak ogromnej liczbie przyjezdnych nie trzeba było tworzyć ani jednego obozu dla uchodźców. Rzecz niespotykana nigdzie na świecie – aż serce rośnie 🙂.
      Przesyłam ukłony.

      Usuń
  9. Świetna analiza. Rosja ma to do siebie, że pragnie więcej i więcej. Więcej terytorium, siać więcej terroru... Niestety dziś Ukraina a potem mogą być kraje nadbałtyckie a potem i Polska. Przeraża mnie, że w XXI wieku dochodzi do wojny, że nie można jakoś u sadzić psychologa jakim jest prezydent Federacji.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezależnie od tego, czy na Kremlu rezydowali carowie, czy też władze sowieckie, zawsze politykę zagraniczną opierano tam na imperializmie. My, Polacy, rozumiemy to doskonale. Jak widać, obecny włodarz z upodobaniem czerpie inspirację z dawnych wzorców. Powinien jednak mieć na uwadze, że carat w końcu upadł, a Związek Radziecki rozsypał się jak domek z kart.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  10. Świetny artykuł. Jestem pod wrażeniem.
    Mam nadzieję, że uda się zakończyć te wojnę jak najszybciej.
    Dzisiejsze doniesienia z Buczy i Irpienia są przerażające...:(
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że kara nie ominie sprawców tych zbrodni 😟.
      Ściskam.

      Usuń
  11. mnie przeraża to co się dzieje.... po wydarzeniach z II WŚ nikt się nie spodziewał że coś takiego znów będzie miało miejsce... że ludzie ludziom taki los zgotują przez widzi-mi-się jednego ekhm nie powiem czego, bo człowiekiem nie można tego już nazwać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziło się powiedzenie, że historia lubi się powtarzać 😕.

      Usuń
  12. Jestem pełna uznania dla Ciebie za ten tekst...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy artykuł, trzymam kciuki za Ukrainę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każde słowo wsparcia jest teraz na wagę złota 💰.

      Usuń
  14. Faktycznie pod względem porównania ukraińskiej i rosyjskiej armii ta druga ma zdecydowaną przewagę - jednak w rzeczywistości Ukraina naprawdę heroicznie walczy.
    Mam nadzieję,że ta wojna szybko się kończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy pragniemy tego równie mocno (oczywiście przy zachowaniu integralności terytorialnej Ukrainy).

      Usuń
  15. Rzetelny tekst . Ale mam nadzieje ze w końcu będzie pokój

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, starałem się pokrótce nakreślić jak najpełniejszy obraz zaistniałej sytuacji. Pokój… teraz dopiero wielu docenia, jak jest kruchy i jaką ma wartość.

      Usuń
  16. Dla mnie 24 był bardzo szokującym dniem... Oby jak najszybciej skończyła się ta wojna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne zestawienie! Kawał dobrej roboty, przyjemnie się czyta
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezmiernie miło, że artykuł został doceniony (i liczę, że da odpór pojawiającym się w przestrzeni publicznej treściom szerzącym dezinformację i defetyzm).
      Serdeczne uściski.

      Usuń
  18. Dobrze napisane👏 Czekam na cześć drugą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, z uwagą śledzę rozwój wypadków. Chciałbym zrelacjonować szczęśliwy finał tej historii.

      Usuń
  19. Bardzo fachowy i ciekawy wpis. Oby ta wojna jak najszybciej się skończyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, życzę tego Ukrainie z głębi serca, bo każdy dodatkowy dzień konfliktu to kolejne ludzkie tragedie 😞.

      Usuń
  20. ale super zostały wyjąsnione niektóre kwestie, których totalnie nie ogarniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapraszam do siebie po odbiór kartki świątecznej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałem już wtedy, gdy pojawiło się zaproszenie, a dziś, uzupełniając zaległe komentarze, składam serdeczne podziękowania.

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Trochę czasu upłynęło od daty, kiedy zostały tutaj wstawione powyższe życzenia, więc odwzajemnienie ich w podobnym kształcie nie miałoby sensu. A zatem bez szczególnej okazji: wszystkiego najlepszego i dużo uśmiechu na każdy dzień.

      Usuń
  23. I hope you've had a lovely Easter weekend. Happy Easter Monday.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, Ivana. As I am replying after a long time, I can now wish you all the best without any occasion.

      Usuń
  24. Ciekawe porównania i praktycznie ze wszystkim się zgadzam. Historia lubi się powtarzać a wydawało się to takie nierealne. Jak przeczytałam o ataku to normalnie się popłakałam. Pocieniająca jest myśl, że Rosji się trochę oberwało (oczywiście mam głównie na myśli władzę, bo ludność żyje w propagandzie albo wprost nie chce tej wojny). Było kilka zabawnych sytuacji, ten kradziony czołg to chyba przejdzie do podręczników historii bo już nawet kubki z nim są :P. Ale gdzieś znalazłam całą długą listę wpadek rosyjskich żołnierzy. Mimo to czuję, ze to tak szybko się nie skończy i tak jak mówisz trzeba zapewnić wsparcie Ukrainie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi w Polsce zareagowało podobnie (a więc płaczem) na wieść o rosyjskiej inwazji 😥. Na szczęście plan Putina spalił na panewce, bo Ukraińcy zaskoczyli swoją niezłomną postawą cały świat (a najbardziej samego agresora). Jednak z perspektywy czasu widać, że Twoje przeczucie się sprawdziło: minęło pięć miesięcy od dnia, gdy zostawiłaś tutaj swój komentarz, a wojna wciąż trwa.

      Usuń
  25. A very interesting article, i hope the war ends soon, everyone deserves to live peacefully.

    Hope you have a nice day!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm glad you stopped by. Unfortunately, the war is still going on (almost seven months after its outbreak). But I'm an optimist.

      Usuń
  26. Wszystko dokładnie opisane, wielu informacji nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo merytoryczny a jednocześnie interesujący post. ciekawe porównania, których brakowało mi w mediach. Mam jednak nadzieję, że ta wojna szybko się skończy :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Sytuacja jest dynamiczna. Od początku marca sporo się zmieniło. Ciężko też powiedzieć co przyniesie przyszłość. Myślę, że każdy teraz patrzy na to wszystko z pewnym dystansem i z nadzieją na dobre ułożenie się spraw :/

    Pozdrawiam!
    Mój blog: Wildfiret

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam nadzieję, że to wszystko skończy się wkrótce...

    OdpowiedzUsuń
  30. Martwi mnie jednak, że ta wojna trwa tak długo.

    OdpowiedzUsuń
  31. Miejmy nadzieję, że to się niebawem skończy. Za to się módlmy.

    OdpowiedzUsuń
  32. Rewelacyjny artykuł! Zaraz podeślę go jeszcze mojemu mężowi :)

    OdpowiedzUsuń

Pod tym postem mi się marzy
mnóstwo Waszych komentarzy 😋.